niektóre są smaczniejsze od niektórych
categories: Graphic Design, Photography, Respect, Typo
tags:

Fotografia mody i deskorolki ma swoje prawa, a tutaj proszę. Jest taki fotograf jak Ari Marcopoulos i taki rysownik jak Mike Perry. Obaj są dobrzy w swojej dziedzinie, razem zrobili coś takiego. Rok 2007. Bardzo lubie.



categories: Motion Graphics, Respect, Video Clip
tags:

Proszę, a na takie coś natrafiłem. Dużo jest fajnych magazynów w necie, ale ten – Stash całkiem nieźle się rozbudował. Fajnie że zbiera on animki, teledyski czy efekty specjalne, bo nie ma takiej platformy, gdzie można obejżeć totalnie wszystkie tego typu filmiki w supa jakości. Szkoda że kosztuje 35$ i trza słać go aż z Canada. Przeklikałem tutaj kilka filmików z ostatnich numerów. Szczególnie niezła jest animka pierwsza o problemie o nazwie “Procrastination” czyli wg. słownika “Odkładanie rzeczy na później” a chodzi tu o temat “co robisz zanim zabierzesz się do pracy”. Enjoy.

categories: Events, Party, Respect
tags:

Ale to tak w najkrótszym skrócie, ponieważ trochę już czasu minęło i zdążyłem ochłonąć. Może dzięki temu opis festiwalu nie pójdzie w totalnej superlatywie. Ten cały okres czekania i opcja ambasadorzenia, czyli promocja we Wrocławiu, przyjazd sprawiło że całość wycieczki to było wielkie łał. Do tego kolejne miejsce w Łodzi które widziałem pierwszy raz i to nie byle jakie miejsce! Widzewiacy na prawde mają cwaną strefę na Tymienieckiego – Łódź Art Center, gdzie jest w opór miejsca do pracowania i prezentowania. Hale, cegły, wielkie okna, upadłe zakłady – pełen industrial. Także (podobno) ponad 3 tysiące osób na wernisarzu pomnożyło wrażenia, co było fajne zobaczyć tylu świrusów w jednym miejscu. Z jednego dnia zebraliśmy z 15kg druków różnego pochodzenia, odpaliliśmy rakiete na bankiecie (tak tak) organizacyjnym z najlepszym jedzeniem jakie próbowałem w przekozackim hotelu andel’s. Swoją drogą ten hotel jest na super stylówie i zupełnie bez kompromisów. Gdzie kolwiek nie patrzysz są najlepsze materiały, super przemyślane detale, nowoczesna sztuka.. zero oszczędności. Na jednej ze ścian wisi 65 obrazów Grzegorza Drozda, który kończąc malarstwo musiał pokazać 65 swoich prac malarskich właśnie. Każde płutno nosi na sobie jedną literę, namalowaną jakby była wycięta z gazety a całość układa się w zdanie: „Żądam piątki z wyróżnieniem za mój dyplom, bo powiem wszystkim co zrobiliście”. Praca est kolorowa i jest wielka, rozłożona na całej ścianie, jest na prawde ekstra: ) Jest na jednym ze zdjęć, szkoda że ruszone i szkoda że nie ma w internecie całości. A wracając do tematu, to reszta przebiegła już raczej spokojnie, czyli spanko w schronisku, kolejny dzień na wykładach.. choć bez szału i popołudniu wernisaż, ale tam to jakoś też nie urywało.. after w klubie łóżko, czyli wrocławskie B z czeskimi browarami (!) i naprawdę wesołym przytupem. Powrót po dwóch dniach.

Jeszcze jedną rzeczą, którą jakoś w sobie zakodowałem jest potęga konkursów. O ile wygrana w make me – mydelniczka jest wg. mnie jednym z gorszych przedmiotów startujących w konkursie to sam fakt, że można zaistnieć w taki sposób jest rozwojową opcją. Tworzysz coś z niczego według własnych zasad i jeśli widać w tym jakiś pomyślunek można się prezentować. W nagrodach było 20k zł, zegarek rado za 9k, tygodniowe szkolenia i warsztaty za granicą.. tylko się wziąć do roboty; )

Poniżej trochę fotek, a w następnych postach powybieram zdjęcia ze stron i blogów z przedmiotami z wystawy.

Zostałem ambasadorem imprezy Łódź Design Festival 2009, więc będę promował ten event we Wrocławiu. Plakaty, ulotki, te sprawy. Myślę że warto wybrać się tam dlatego że:
- Łódź walczy o pozycje europejskiej stolicy kultury i nie oszczędza na promocji
- Łódź design jest organizowany na pełnym PRO, więc będzie co oglądać
- Łódź jest tylko 210 km od Wrocławia
- Karnet na wszysko kosztuje tylko 30zł (sł. trzydzieści – come on!)
- W cenie są wszystkie wystawy, wykłady, przegląd filmów, aukcje, spotkania z artystami, koncerty

LINE UP <- KLIK

Strona główna ŁDF2009 <- KLIK KLIK

Impreza trwa od 15 do 31 października a główny 4 dniowy weekend od 15 do 18 i na to się wybieram. Kto się pisze?: )

Miałem okazję obejżeć ten film, którego premiera w Polsce przypada na 9 października. Dawno nie było takiego obrazu. Science fiction w formie dokumentu, zrealizowanego z wysokim realizmem. Nie chce tu streszczać, tylko sprzedać trochę informacji o produkcji, bo chyba warto to wiedzieć zanim pójdzimy do kina.

Reżyserem filmu jest Neill Blomkamp, który zrealizował short o najeździe kosmitów na Joburg w Afryce. Film zawiera reportażowe zdjęcia z ręki i wstawki stylizowane na wiadomości. Obraz wygląda jak z telewizji co powoduje, że nie trzeba pucować każdego detalu w efektach specjalnych bo wszysko wygląda super prawdziwie. Mogę się oczywiście mylić, może otrzymanie takich rezultatów jest trudniejsze, ale efekty w filmach typu współczesne Gwiezdne Wojny w ogóle mnie nie ruszają, bo wyglądają czysto i sztucznie. Tu jest syf i hardcore i czuć wręcz że to jest na prawdę.

W każdym razie w pomysł zainwestował Peter Jackson i powstał film który wyznacza nowy punkt odniesienia w gatunku Sci-Fi. Warto dodać, że podczas gdy film Transformers pochłonął 200mln dolarów, nie dorównuje District 9 za 30mln. Patrząc na wyczyny scenograficzne, rekwizyty broni, efekty to jestem zaskoczony. Tą częścią filmu zajęła się firma Weta Workshop z Nowej Zelandii (na ich stronie pewnie będzie można niedługo kupić filmowego gnata – tak tak;). Całość jest kręcona Redem.

A tutaj film Blomkampa – Alive in Joburg:

categories: Graphic Design, Print, Respect
tags:

Informuję tylko, że w sprzedaży pojawił się nowy numer jednej z moich ulubionych gazet – Czarodziejskiej Kury, o której już pisałem wcześniej.

Ja jestem ślepo zauroczony, więc nikt mnie do krytyki nie przekona, ale po ostatnim poście spotkałem się z taką opinią, że to wydawnictwo wcale nie jest dla dzieci. Że po piewsze jest za trudna, że jest trochę straszna, że teksty są nie dziecięce. Wg tego też Kura jest dla wykształconych rodziców, którzy sami ją czytają z sentymentu do własnego dzieciństwa, gdzie takie książki były (bo nie było niczego innego?). Może coś w tym jest, ale wydaje mi się, że dzieci takie coś polubią, jeśli z domu wypieprzyć telewizor.. : )

read more »

Gad Dejm. Nie ma to jak powrócić po 10 dniowej prześcierce w produkcji. Wszystko się udało, to znaczy zdjęcia do Ryb zostały wykonane, ekipa rozjechana.. jeszcze podomykać papiery i czekać na montaż. Cieszę się że wzieliśmy z Pablem ten projekt na klatę, bo to złote doświadczenie. Jestem fanem usprawnień technicznych, więc następny film będzie jeszcze lepiej zorganizowany, może nie będzie trzeba się tak wymęczać robotą, a każdy będzie super zadowolony. Miłym dodatkiem będzie też większy budżet; )

Nie ma filmu bez budżetu i nie ma też bez specjalistów oraz ich bardzo ciężkiej pracy. Każdy tak pracował przy tym projekcie, że do tej pory nie mogę wyjść z zachwytu. Scenografia, rekwizyty, kostiumy, światło, zdjęcia, reżyseria – każda scena przygotowana.. naprawde łał.

Nie przysładzając do bólu zębów, sprawdź te zdjęcia poniżej a także blog filmu “Gdyby Ryby Miały Głos”.





Zdjęcia robiła Justyna Gryglewicz, ja miałem ze sobą analoga, ale się nie wystrzelałem ze wszysktkiego więc moje później.